Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego raz wyrwaną roślinę, tak ciężko posadzić, aby znowu zdrowo rosła? Jest to dla niej tak potężna zmiana, że potrzebuje dużo czasu, aby ułożyć i ustabilizować swoje korzenie na nowo i wypuścić świeże, zdrowe liście. A myślałaś kiedykolwiek w ten sposób o sobie i o swoim macierzyństwie? Mówi się, że niektóre sytuacje mogą wyrwać nas z butów… może to nie jest najszczęśliwsze porównanie do sytuacji, kiedy rodzi się nowe dziecko, a ty zostajesz mamą (po raz pierwszy, czy kolejny, bo za każdym razem rodzisz się jako mama w nowej odsłonie). Niemniej jest to życiowy przewrót i wyrywa nas z dotychczasowego miejsca w naszym życiu, w którym było nam wygodnie, stabilnie i przewidywalnie.
Przeobrażeniu ulegasz Ty, Twoje przyzwyczajenia, schematy, rytuały. Wielkiemu przeobrażeniu ulega Twoja przestrzeń. Wszystko to się dzieje z miłością w tle i z początku wygląda wspaniale. Ale po pewnym czasie zaczynasz czuć brak czasu dla siebie, miejsca dla siebie, a czasem siebie w ogóle, w całości. Czujesz, jak ogarnia Cię wewnętrzna pustka i wypalenie. Znam to, byłam w tym miejscu kilka razy…
Ja już od 10 lat jestem mamą, obecnie 4 dzieci. Wszystkie moje dzieci są w domu, bo maluchy nie chodzą do przedszkola, a starsze są w edukacji domowej. Czyli jestem z nimi praktycznie non stop. Czemu o tym piszę? Może potrafisz sobie to wyobrazić, jak bardzo brakowało mi czasu i przestrzeni dla siebie, nie mając nawet tych kilku godzin, podczas gdy dzieci są w placówkach? Ale było mi to potrzebne. Dzięki temu wypracowałam system, jak szybko się regenerować, wyciszać, układać myśli, wracać do siebie. I tym sposobem stało się moje Miejsce Mocy.

Właśnie rozpoczęłam pracę nad przygotowaniem kursu o tworzeniu swojego Miejsca Mocy. Z rozmów z mamami jakie prowadzę zwłaszcza na grupie FB „Moc Mamy – Krąg kobiet”, wynika, że często miały swoje własne przestrzenie, zanim pojawiły się dzieci. Odpoczywały tam, czytały, słuchały muzyki, regenerowały się. Ale to minęło i teraz nie wiedzą, jak do tego wrócić, aby małe rączki nie niszczyły świętego spokoju takiego miejsca. A jednocześnie tęsknią za chwilą w samotności, jak tlenu potrzebują czasu i miejsca dla siebie.
Mając małe dzieci, odkładają stworzenie swojego miejsca na święte nigdy. Ela napisała: „Myślę, że w przyszłości może będę miała takie miejsce, ale to w dalekiej, jak zrobimy dzieciom pokoje na górze…”
A jak jest u Ciebie? Masz swoje miejsce w domu? Swoją przestrzeń w której odpoczywasz, tak w samotności, poświęcając uwagę tylko sobie? Jestem bardzo Ciekawa Twojej sytuacji. Opiszesz ją w mailu?

Zanim stworzę kurs, chciałabym zaprosić Cię do aktywnego wzięcia udziału w webinarze, który planuję zorganizować na grupie FB. Opowiem w nim o swoim miejscu mocy, co ono mi daje, co w nim się znajduje, jak i kiedy z niego korzystam.
Co się zmieniło, gdy stworzyłam takie miejsce?
Dlaczego taki krok może być początkiem dużych zmian w dobrym kierunku również dla Ciebie?
Co się zmieni na lepsze, jak takie miejsce stworzysz?
Zapraszam, Zuza!


